środa, 3 lipca 2013

Zupa pomidorowa z mięsem mielonym

Nadeszły wakacje i mam w końcu więcej czasu żeby podziałać w kuchni i się czegoś nauczyć. Do południa mam czas, mama zostawia mi wytyczne, co do obiadu a ja staram się je wykonać. Tym razem miałam za zadanie zrobić zupę pomidorowa. Znalazłam fajny przepis na stronie Izy z bloga mniam mniam i postanowiłam z małymi zmianami ją zrobić. Zupa wyszła tak pyszna, że tata myślałam że ją ugotowała mama i zdziwił się że to ja ją zrobiłam. Fajne uczucie, gdy ktoś cię tak pochwali. Życzę wam smacznego.


Zupa pomidorowa z mięsem mielonym
  • 500 g mięsa mielonego indyczego
  • jedna puszka pomidorów krojonych
  • 1 l bulionu warzywnego albo rosołu
  • 300 g fasolki zielonej szparagowej mrożonej
  • słoiczek koncentratu pomidorowego
  • 2 cebule dymki
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 gałązki tymianku
  • czerwona ostra papryka
  • sól
  • pieprz świeżo zmielony


Na patelni na odrobinie oleju przesmażamy mięso mielone. W garnku podgrzewamy rosół albo bulion (ja wykorzystałam rosół z dnia poprzedniego uzupełniając go wodą). Dodajemy podsmażone mięso, pokrojoną drobno cebule dymki, puszkę pomidorów oraz koncentrat pomidorowy, tymianek. Gotujemy 15 minut, następnie dodajemy mrożoną fasolkę i gotujemy kolejne 15 minut. Pod koniec gotowania wciskamy ząbki czosnku, dodajemy dużo ostrej papryki, doprawiamy solą i pieprzem.




czwartek, 27 czerwca 2013

Murzynek z malinami

Murzynek to jest jedno z tych ciasto, które kochamy. Jest mocno czekoladowe a takie ciasta uwielbia mój tata, dlatego postanowiłam na jego urodziny upiec mu właśnie murzynka. W lodowce były jeszcze maliny zamrożone, wiec idealny dodatek żeby ciasto miało oryginalny smak. Przepis znalazłam na blogu Kwestia Smaku. Murzynek wyszedł cudnie wilgotny, taki bardziej pod brownie,  niż nasz tradycyjny suchy. Stwierdzam, ze był to najlepszy jaki jadłam do tej pory.  I do tego jest bardzo prosty do przygotowania.



Murzynek z malinami

ciasto:
  • 200 g masła, bardzo miękkiego
  • 200 g miałkiego cukru
  • 250 g jogurtu naturalnego
  • jajka
  • 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
  • 200 g mąki pszennej
  • 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 60 g kakao
  • 100 g malin mrożonych
polewa: 
  • 1/4 szklanki wody
  • 1/4 szklanki cukru
  • 1/4 szklanki kakao 
  • 1/4 szklanki masła

Formę keksowa (12x25) wysmarować masłem i oprószona bułką tarta. Piekarnik nagrzać do 160 stopni. Do misy miksera włożyć bardzo miękkie masło, utrzeć razem z cukrem ubijając mikserem przez 10 minut. Osobno w misce wymieszać jogurt, jajka, wanilię. Do trzeciej miski przesiać mąkę razem z proszkiem do pieczenia, sodą i kakao. Do masy maślanej miksując na wolnych obrotach dodawać na przemian make i masę jajeczna. na koniec dodać maliny i wszystko wymieszać  Ciasto przełożyć do formy i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec przez 70 minut. Gotowe ostudzić, a potem wyjąć z foremki i polać polewą. Na koniec ozdobić malinami i posypać cukrem pudrem.
Polewa: Wszystkie składniki oprócz masła dać do w rondela i mieszając podgrzać do zagotowania. Gotować na małym ogniu mieszając od czasu do czasu przez około 4 - 5 minut, aż polewa nieco zgęstnieje. Odstawić z ognia, dodać masło i mieszać aż się roztopi. Ostudzić i odczekać aż polewa zgęstnieje, polać wtedy ciasto.



środa, 5 czerwca 2013

Ajerkuchy czyli placki serowe z sosem malinowym

Ajerkuchy to po śląsku placki takie naleśnikowe i jest to smak dzieciństwa mojej mamy. W każdy piątek, gdy była dzieckiem te placki czekały na nią u babci na wsi, zrobione z domowego mleka prosto od krowy, z wiejskiej śmietany i domowego sera. Upieczone na starym piecu węglowym czekały w cieple w bratrurze, czyli piekarniku. I tak były przez nią nazywane. 
Dziś nie mamy już pieca węglowego ani typowej bratrury, trudno tez mieć taki jak wtedy domowy, prawdziwy ser i tłuste mleko od krowy, ale moja mama nadal robi mi takie placki a teraz postanowiłam i ja się ich nauczyć. Wyszły cudownie pyszne z sosem malinowym. Niebiański deser.


Ajerkuchy czyli placki serowe
  • 3 jajka
  • 5 łyżek mąki pszennej tortowej
  • 250 g sera półtłustego twarogu
  • 2 łyżki cukru
  • szczypta soli
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżka śmietany
  • łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • olej do smażenia, cukier
  • 250 ml śmietany kremówki
  • 200 g malin (albo innych sezonowych owoców)
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 1 łyżka wody

Twaróg dokładnie rozgnieść na papkę. Białka ubijamy mikserem na sztywną pianę. Do miski dajemy cukier, sól, wanilie, wbijamy po jednym żółtku i ubijamy mikserem przez kilka minut. Dodajemy mąkę i mieszamy łyżką. Dodajemy twaróg i śmietanę. Całość jeszcze raz mieszamy. Na koniec dodajemy piane z białek i wszystko delikatnie mieszamy. ciasto kładziemy małymi porcjami na rozgrzany olej i smażymy na złoty kolor z obu stron placuszki. Usmażone placuszki wykładamy na papierowy ręcznik aby usunąć nadmiar tłuszczu. Cieple, trzymać w bratrurze czyli piekarniku albo po prostu przykryć. 
Sos. Maliny (lub truskawki, jagody), cukier i wodę wymieszać i zagotować, rozdrobnić maliny łyżką i chwilkę pogotować na małym ogniu. Zostawić do przestudzenia. Można przetrzeć przez sitko.


Kremówkę ubić na sztywno. Placuszki posypujemy cukrem pudrem i podajemy z sosem i bita śmietaną, udekorowane listkami mięty.



niedziela, 5 maja 2013

Wyniki konkursu - oddaje produkty


Na początku chcę wszystkim podziękować za chęć wzięcia udziału w moim konkursie. Byłam mile zaskoczona waszymi piknikowymi przepisami :) Wybór nie był łatwy, ale konieczny. Oto osoby, których przepisy wygrały:

- Ania1244 za tarte cukiniowo-serowa na bananowym spodzie
- Ada P-W za wierszowane banany;

Gratuluje !
Nagrody wyślę jak tylko otrzymam od was adresy ;) Pozdrawiam i zachęcam do odwiedzania mojego bloga ☺


piątek, 26 kwietnia 2013

Konkurs - oddaje produkty

Kochani  ostatnio uzbierało nam się trochę różnych przypraw i innych produktów od firm Kamis, Kotanyi, Santa Maria, Winiary, Prymat  i wiem ze chociażbym nie wiem jak bardzo się starała nie jesteśmy w stanie ich wykorzystać, dlatego chętnie się podzielę. Jest tego 36 sztuk. Można przygotować obiady, zupy, desery.



Aby wziąć udział w konkursie wystarczy:
od 26.04 do 03.05 do godz. 23.59 zamieścić w komentarzach pod tym postem swój pomysł na majówkowy, piknikowy obiad. Mile widziane przepisy takie, które mogą zostać wykonane przez takie nastolatki jak ja. Wiec pyszne ale niezbyt trudne. 

- i będzie mi miło jeśli przy okazji polubicie na Facebooku moją stronę, czyli Galopemprzezkuchnie.

Spośród uczestników wybiorę dwie osoby, które dostana po połowie tych produktów. Nie zapomnijcie podać do siebie kontaktu (maila lub nr telefonu, czy nr gg). 

Informacja o wynikach konkursu zostanie opublikowana na stronie bloga i FB w dni 04.05.2013. Nagrody zostaną wysłane zaraz po akcji.  Zapraszam bo warto.

niedziela, 10 marca 2013

Kotleciki z kurczaka

W ferie miałam trochę więcej czasu wiec postanowiłam nadrobić zaległości w nauce gotowania i przygotowałam rodzicom obiady. Jeden z nich to są pyszne kotleciki z kurczaka, które bardzo często robi mama albo tata. Pamiętam jak mama je zrobiła na kolacje na moja komunie to pierwsze zniknęły ze stołu. Są proste w wykonaniu i o tyle fajne, bo zawsze są inne, bo można do nich dać akurat to co się ma w lodowce. Ja wykorzystałam pieczarki i czerwona paprykę. Do tego zrobiłam ziemniaki pieczone w mundurkach z rozmarynem i obiad wyszedł pyszny, a ja byłam dumna bo rodzice wszystko zjedli. 

Kotleciki z piersi kurczaka
  • jedna podwójna pierś z kurczaka 
  • duża cebula
  • zielona część dymki
  • ser żółty starty 
  • 6 dużych pieczarek
  • 1/2 papryki czerwonej
  • 2 jajka 
  • 3 łyżki mąki pszennej 
  • łyżka mąki kartoflanej
  • łyżki śmietany 
  • łyżki majonezu 
  • sól
  • pieprz
  • suszona albo świeża natka pietruszki 
  • oregano
  • olej do smażenia
sos czosnkowy:
  • 150 ml jogurtu naturalnego
  • łyżka majonezu 
  • ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę
  • posiekany koperek
  • kilka kropli soku z cytryny




Piersi, cebulę kroimy w kosteczkę, dajemy do miski. Dodajemy starty na tarce na grubych oczkach ser, posiekane drobno pieczarki, paprykę. Wbijamy jajka, dodajemy majonez, śmietanę, musztardę, obie mąki, posiekaną natkę, oregano, sol, pieprz. Całość mieszamy, ma mieć konsystencje gęstej śmietany. Odstawiamy na 20 minut do lodówki .
Olej rozgrzewamy na patelni, dużą łyżką kładziemy porcje ciasta i smażymy niewielkie placuszki na rumiano. Smacznego. Ziemniaki zrobiłam z tego przepisu. 
Składniki sosu wymieszać, podać do ziemniaków i kotlecików.







sobota, 2 marca 2013

Najpyszniejszy makaron pod słońcem


Oprócz spaghetti jest to nasz ulubiony sposób na makaron:) przepis pochodzi z bardzo zamierzchłych czasów datowany na początek ery internetowej ;)... a mianowicie sprzed  jakichś 12 lat kiedy to Internet był w wielu domach nowością (jak u nas), dobrem ogólnie  pożądanym..  Ja niestety tego nie pamiętam.  Wtedy to głównym blogiem kulinarnym była strona "mniam mniam".. i stad tez mama tez przepis zaczerpnęła. I jest on odtąd z nami.  Teraz i ja postanowiłam się nauczyć robić ten makaron bo jak moja mama mówi „prostsze jest niż budowa cepa” i ma racje. Do tego tak pyszny ze nie można się oderwać.  


Penne z sosem pomidorowo-śmietanowo-serowym

  • makaron penne ok 1/2 paczki
  • 4-5 średniej wielkości cebul
  • garść parmezanu ale może być tez zwykła gouda
  • pół szklanki dobrego przecieru
  • 2 pomidory
  • śmietana 18% - szklanka
  • czosnek - 4 ząbki
  • bazylia suszona
  • kilka liści świeżej bazylii
  • sól
  • pieprz
  • oregano suszone
  • szczypta cukru
  • olej lub  oliwa z oliwek


Cebule sa podstawą tego sosu. Obieram, kroje na niewielkie kawałki, rozgrzewam olej wrzucam cebule i dusze do zeszklenia  uważając by się nie przypaliła. Następnie podlewam trochę woda, przykrywam i dusze do miękkości czyli jakieś 5-7 minut, następnie dorzucam pokrojony czosnek byle jak, suszona bazylie, (jakieś 2 łyżki) trochę oregano i pieprzu, mieszam, dodaje przecier pomidorowy, drobno pokrojone. Mieszam wszystko by smaki się połączyły. Odstawiam na chwile żeby przestygł.
W międzyczasie gotuje makaron al dente. Odcedzam i odstawiam.
Przelewam do miksera (malaksera) sos lekko przestudzony i miksuje na gładka masę (prawie gładką masę bo lubimy te maleńkie grudki nie do końca zmiksowanej cebuli ale ogólnie powinien być jedwabiście gładki).. Sos zmienia kolor na jaśniejszy. Sypie ciut cukru i ewentualnie jeszcze ziół, listki bazylii. 
I teraz sa dwie drogi. Oryginalny przepis mówił o tym ze sos przekładamy ponownie na patelnie, podgrzewamy go, dodajemy śmietanę wymieszana z serem. Ja natomiast do masy w malakserze wrzucam śmietanę i jeszcze raz to miksuje. Taki sos dopiero przekładam na patelnie, wrzucam ser (trochę zostawiam do posypania na talerzach), podgrzewam, mieszam uważając żeby ser nie przywarł do dna. Sos jest gotowy. Odcedzone penne zgodnie z zasadą ląduje w sosie, mieszam tak by się pięknie oblepiło tym pomarańczowym cudem. Na talerzach posypuje każda porcje startym parmezanem (lub innym serem). Gotowe:) Nie daje dużych porcji bo danie jest bardzo syte.. uwierzcie mi:)